Ostatniego dnia Open'era organizatorzy zaplanowali koncerty zespołów, na które niejeden festiwalowicz czekał ze zniecierpliwieniem od samego początku festiwalu. Kings of Leon, The Ting Tings, Placebo i kończący event The Prodigy – to punkty kulminacyjne niedzielnej odsłony Open'era.
Z dużym prawdopodobieństwem można przypuszczać, że niedzielna frekwencja była największą w czasie trwania festiwalu. Przez teren open'erowego miasteczka mogło przetoczyć się nawet 60 tys. ludzi – jak przewidywali organizatorzy. Z trudem można było się przecisnąć przez tłum, który wędrował od jednej do drugiej sceny, po drodze zahaczając o strefy gastronomiczne – których było na terenie lotniska trzy. Te z resztą, jak się na koniec okazało, nie były w pełni przygotowane na tak wielką rzeszę ludzi – po ostatnim koncercie zabrakło napojów dla festiwalowiczów – spragnionych i zmęczonych szaleństwem przy brzmieniach
The Prodigy. Wielu było oburzonych, wielu mało nadzieję, że w przyszłym roku organizatorzy i dostawcy lepiej się przygotuję. Część wyrażała opinię, że dobrze, iż taki „kryzys dostawczy” nastąpił dopiero na sam koniec eventu.
Scena Główna oblężona
//Zewsząd podekscytowanie...
Wróćmy jednak do programu niedzielnej odsłony Open'era. W czasie, gdy na większości scen festiwalowych rozpoczynały się pierwsze występy, przed
Main Stage zbierali się już pierwsi „oczekujący”. Wśród nich, przede wszystkim fani
hip-hopu spod znaku
Ostrego.
Wśród fanów
łódzkiego rapera, wielu festiwalowiczów zajęło już sobie miejsce w oczekiwaniu na koncerty kolejnych, wyczekiwanych przezeń zespołów. Chociażby Agata z
Poznania, która ze zniecierpliwieniem i w podekscytowaniu oczekiwała na występ
Placebo od wczesnego popołudnia. Przyjechała na jeden dzień specjalnie po to, by zobaczyć na własne oczy
Briana Molko.
– Chyba się popłaczę, gdy wejdzie na scenę. – wyznała. Jak później relacjonowała, koncert był niesamowitym i niezapomnianym przeżyciem.
//Początek „serwowania dania głównego”
Zanim Brian Molko wraz z zespołem pojawił się na Scenie Głównej, swe koncerty dali:
Lily Allen oraz przez wielu uważani za największą
rockową gwiazdę całego festiwalu –
Kings of Leon.
Brytyjska wokalistka w ekstrawaganckim stroju i różowej peruce rozruszała publikę m.in.
coverem utworu
„Womanizer” z repertuaru
Britney Spears, a także jednym ze swych największych przebojów – kawałkiem
„Not Fair”.
Pozostałe sceny „w gotowości”
//Tent Stage: rockowo-folkowo-popowo wstęp
Już przed pierwszym koncertem na Main Stage, na deskach Sceny Namiotowej i Sceny Młodych Talentów swe umiejętności prezentowali pierwsi artyści.
Tent Stage otworzył występ
The Black Tapes, rockowej formacji ze
stolicy. Niedługo potem na scenie pojawiła się
Priscilla Ahn łącząc
elementy folkowe z
popową stylistyką, a następnie –
mogileńska grupa
indie-rockowa Kumka Olik.
//Young Talents, Burn Beat, Alter Space – jak co dzień
Na
Young Talents Stage zaprezentowali się młodzi artyści z grup:
Letko,
Plug & Play,
The Calog oraz
Iowa Super Soccer. Można było usłyszeć m.in.
trip-hopowe brzmienia i
avant-pop, jak również wpływy muzyki indie i
post punk.
Pod betonowym zadaszeniem
Burn Beat Stage swe umiejętności
DJ-ejskie prezentowali kolejno:
Envee,
Busha,
Ros i
Auricom. Niedzielna odsłona tej sceny proponowała muzykę bardzo zróżnicowaną. Można było pobawić się do białego rana przy
drum'n'bassowych brzmieniach,
połamanych dźwiękach, jak również przy muzyce takich gatunków jak:
funk,
soul i
disco z jednej strony oraz
dubstep,
hip-hop i
jungle – z drugiej. Do tego
nu-jazz w wykonaniu Envee.
W namiocie
Alter Space kolejne projekcje i występy:
Mass Kotki (ze swym old-schoolowym połączeniem
disco,
punku i
electro),
Contemporary Noise Sextet (
jazz z elementami
muzyki filmowej) oraz
Lady Aarp (niespotykane połączenie
harfy celtyckiej z
elektroniką).
Występy, na które czekała większość festiwalowiczów
//„Bettle for...” „Sex on Fire” – rockowa kulminacja
Jedne z największych gwiazd wieczoru rozpoczęły koncertowanie o 22:30 – o tej godzinie pojawili się na scenie pochodzący z
Tennessee trzej bracia Followillowie i ich kuzyn, czyli
Kings of Leon. Charakterystyczny, szorstki głos
Caleba Followilla zabrzmiał m.in. w czasie ostatnich, najbardziej znanych utworów
amerykańskiej formacji
alt-rockowej –
„Use Somebody”, czy
„Sex on Fire”.
Krótko po północy przyszedł czas na
Placebo, które promuje swój najświeższy album –
„Battle for the Sun”.
Brian Molko,
Stefan Olsdal i
Steve Forrest zapewnili ogromnemu tłumowi porządną dawkę charakterystycznych dla nich dźwięków alternatywnego rocka, których z pewnością nie zapomną najbardziej zagorzali fani zespołu.
W międzyczasie na scenie namiotowej o 23:30 wystąpił duet
The Ting Tings. Katie i Jules rozgrzali do czerwoności tłum zgromadzony pod namiotem energicznym i charakterystycznym dla siebie występem. Festiwalowicze głośno wykrzykiwali wersy największych przebojów, które zdobywały szczyty brytyjskich list przebojów –
„That's Not My Name”, czy
„Shut Up and Let Me Go”. W czasie godzinnego koncertu zabrzmiało również wiele innych utworów z debiutanckiego albumu grupy –
„We Started Nothing”.
Ostatnim zespołem, który wystąpił na Scenie Namiotowej była
SOFA. Zespół zaprezentował repertuar oparty na takich gatunkach muzycznych jak
hip-hop,
soul,
funk,
jazz, czy
r&b – umiejętnie łącząc różne stylistyki i tworząc charakterystyczny dla zespołu styl.
//Ostre zakończenie
Na mocne zakończenie Open'era organizatorzy przewidzieli zespół, którego występ można określić za jeden z najbardziej energicznych, szalonych i głośnych – na scenę wkroczyło przez wielu uznawane wręcz za legendarne
The Prodigy. Mocne, głośne
rockowe riffy łączone były z klasycznymi
elektronicznymi brzmieniami, z których brytyjska formacja słynie. Zaprezentowano najbardziej znane utwory, w tym te z najnowszego albumu –
„Invaders Must Die”.
Można było usłyszeć mnóstwo dynamicznych dźwięków z najnowszej płyty –
„Invaders Must Die”,
„Omen”,
„Warrior's Dance”, czy
„Take Me to the Hospital”, jak również największe i najbardziej znane hity grupy – m.in.
„Smack My Bitch Up”,
„Firestarter”,
„Voodoo People”,
„Out of Space”, czy
„Breathe”. Co jakiś czas Brytyjczycy zagrzewali festiwalowiczów do zabawy, zwracając się do tłumu:
– All my f***ing warriors!.
Tłum mógł szaleć do ok. 3:20, gdy brytyjska formacja zeszła ze sceny i tym samym zakończyła koncerty na Main Stage. Do białego rana aktywnych było jeszcze kilka scen – m.in. Burn Beat Stage oraz Red Tent, w którym codziennie rozbrzmiewały klubowe rytmy od 21:00 do ok. 5:00 nad ranem (promowana była tam
marka Marlboro).
Zakończył się Heineken Open'er Festival 2009. Podsumowując, do Gdyni, na ponad 70-hektarowy teren lotniska zjechało ponad 120 wykonawców, którzy występowali na siedmiu głównych scenach – w tym na tej głównej – Main Stage. Szacuje się, że przez teren miasteczka festiwalowego przetoczyło się nawet 60 tys. festiwalowiczów.
Kolejna, jeszcze większa od poprzednich edycja Open'era za nami. Wielu sądzi, że po raz kolejny potwierdził on swoją pozycję na festiwalowej mapie Europy, a miano największego i jednego z najlepiej zorganizowanych festiwali w Polsce jest już bezsprzeczne.
Line-up
Autorzy, Źródło:
Wikinews na licencji
CC-BY 2.5